Blog > Komentarze do wpisu

O miłości do czeskości

Przeczytałem "Zrób sobie raj" Mariusza Szczygła i utwierdziłem się w poczuciu, że jestem czechofilem.

Nie tyle uwielbiam samych Czechów (choć niektórych też), co czeskość - czeski światopogląd, kulturę, usposobienie. Uwielbiam ich żart, dowcip, ironię, dystans do świata. Uwielbiam filmy Milosa Formana, te czeskie i amerykańskie, bo nawet w Stanach pozostał Czechem. Wystarczy obejrzeć "Hair", "Lot nad kukułczym gniazdem", "Skandalistę Larry'ego Flynta" czy "Człowieka z księżyca". Uwielbiam czeską literaturę, nie tylko tę wypromowaną w Polsce (Haska, Hrabala, Kunderę), ale też Josefa Skvorecky'ego, Jana Weissa, Jaroslava Havlicka, Ladislava Fuksa, Jiri'ego Grusę, Vladislava Vancurę. Moja ulubiona czeska książka to "Cierpienia księcia Sternenhocha" Ladislava Klimy

Też nie lubię ślubów, wesel i pogrzebów. Drażni mnie nasze przywiązanie do czczenia martyrologicznych rocznic, rozpamiętywanie klęsk i katastrof, ciągłe dyskusje o dumie, godności, honorze, narodzie i patriotyzmie. Nasze nadęcie i zadęcie, odruchy stadne: nawet dyskusja o orle na koszulkach dużych chłopców biegających za piłką stała się dyskusją narodową. Nasi twórcy filmowi, uważani za wybitnych, nie potrafią uwolnić się od tematyki wojennej, obozowej, kanałowej. Jeśli dotykają nowszej historii - zawsze chodzi o rozliczanie się z przykrą, ponurą przeszłością. Jeśli robimy komedie - to głupie, oderwane od rzeczywistości, nieudolnie kopiujące amerykańskie wzorce. 

Jak wielu Czechów nie rozumiem religii jako takiej. Nie akceptuję dyktatorskiej pozycji Kościoła w rzekomo świeckim państwie. Drażni mnie, że ludzie niewierzący lub nie przywiązujący wagi do wiary biorą śluby kościelne, chrzczą dzieci. Nie chcę, żeby moje dzieci uczęszczały na religię, bo tak wypada lub bo przedszkole czy szkoła nie potrafią im zapewnić żadnej alternatywy. Śmieszy mnie, że poważne, opiniotwórcze dzienniki, uznawane za lewicowo-liberalne, jak Gazeta Wyborcza, wydają dodatki o cudach Jana Pawła II czy kolekcję portretów Matki Boskiej. 

Jestem więc czechofilem, ale wciąż,  niestrudzenie, próbuję sobie radzić z moją kochaną polską rzeczywistością. Wierzę, że tu też będzie z czasem piękniej i ciekawiej. 

czwartek, 05 kwietnia 2012, peppes1

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: qbp, 133.6.168.*
2012/04/06 03:24:06
I kazdy wesoly Czech moze sobie na parapecie hodowac do trzech sadzonek niekwitnacych pomidorkow. I ma do tego prawo :)