Kategorie: Wszystkie | film
RSS
piątek, 01 stycznia 2016

moje typy z premier, które miały miejsce w polskich kinach w 2015 r.: 1. Ex Machina 2. Foxcatcher 3. Whiplash 4. Dzika droga 5. Zjazd absolwentów 6. Body/Ciało 7. Steve Jobs 8. Kim jest Michael 9. Birdman 10. Gra tajemnic

10:04, peppes1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 sierpnia 2015

Są tu ładne "momenty", ładne ciała, a nawet dowcipne sceny. Ale poza tym banał goni banał, jest sentymentalnie, bywa tandetnie, a ostatecznie jest bardzo nudno. Najgorzej doskwiera brak jakiejkolwiek story w tak czasowo rozbuchanym dziele. I wiem, że twórcy własnie o to wszystko chodziło, być moze miało być celowo, bo przewrotnie, tandetnie . Tylko widzom jakoś ciężko to znieść - na moim seansie część wyszła przed końcem, a reszta wybuchła radością, gdy ujrzała napis "the end". I to było w 2D, w 3D musi to musi być prawdziwy koszmar...
Są twórcy, które banalne i sentymetalne historie opowiadają wyjątkowo, ale nie jest nim chyba Gaspar Noe. "Love" nawala nawet jako ambitny, artystyczny pornol, bo za dużo tu chodzenia i gadania. Noe powinien chyba wrócić do klimatów "Nieodwracalnego" - tamten przynajmniej nie zostawiał widza obojętnym.

01:56, peppes1 , film
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 stycznia 2015

Jak na biografię dosyć powierzchownie opowiada historię głownego bohatera. Jako film o zespole stresu pourazowego tylko ślizga się po temacie. Zostaje więc typowa amerykańska wojenno-patriotyczna sztampa. Z powiewającymi amerykańskimi flagami, żoną narzekającą na ciągłą nieobecność małżonka i efektownymi scenami walki.

Aktorzy próbują wykrzesać z siebie jakąś głębię, ale niewiele mają do zagrania - on ma być twardy, ona - płakać albo rodzić. Więc też sztampa. Zaskakuje za to Eastwood - objawia się tu jako sentymentalny redneck.


Można więc  obejrzeć w domu.

czwartek, 18 grudnia 2014

Wybór bardzo subiektywny. Oceny w skali 1-10, polskie premiery kinowe lub DVD:

  1. Tajemnica Filomeny - 8
  2. Grand Budapest Hotel – 8
  3. Wróg – 8
  4. Nebraska – 8
  5. Frank - 8
  6. Bardzo poszukiwany człowiek - 8
  7. Ratując pana Banksa – 8
  8. God’s Pocket – 8
  9. Mama – 8
  10. Czworo do pary - 8
  11. Locke – 7
  12. Mapy gwiazd - 7
  13. Witaj w klubie – 7
  14. Bogowie – 7
  15. Wolny strzelec – 7
  16. Interstellar - 7

Zapraszam do dyskusjii.

 

 

 

niedziela, 31 sierpnia 2014

Projekt wydaje się ciekawy: reżyser rozpisał swój film na 12 lat, przez które spotykał się z aktorami i kręcił z nimi kolejne sceny. Widz śledzi więc losy bohaterów, ale i aktorów. Zmieniają się, dorastają, dojrzewają emocjonalnie, tyją, chudną, siwieją. Ale jak się zastanowić, na podobnej zasadzie realizowane są telenowele, jak nasz poczciwy Klan czy - bardziej wypasiona - Moda na sukces: tu też dziewczynkom na naszych oczach rosną cycki, mamy zmieniają partnerów, a porządni ojcowie zamieniają się w pijaków.
Pytanie, co z tego wynika dla widza? Ano niewiele. Mamy trochę trafnych spostrzeżeń, dowcipnych dialogów i melancholii. Przeważają natomiast klisze, dosyć banalne obrazki, relacje i rozmowy. Wszystko to bardzo letnie, mało odkrywcze i - co najgorsze – mało angażujące. Nawalają też młodzi aktorzy – sprawiają wrażenie, jakby włóczyli się po planie niezbyt przekonani do swoich ról. Nie zawodzą na szczęście dorośli, Ethan Hawke czy Patricia Arquette.
Konkludując, można snuć trzygodzinną opowieść o dojrzewaniu i przemijaniu, ale trzeba ją nasycić emocjami. Widz musi być zaskakiwany lub zahipnotyzowany opowiadaną historią. Film Linklatera to projekt w założeniu zacny, ale nie w pełni wykorzystany. Choć sympatyczny i miło się ogląda.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

W dużym skrócie: jedni dziennikarze napisali idiotyczną książkę "Resortowe dzieci" szkalującą innych dziennikarzy poprzez opisanie historii ich ojców i dziadków. Ci drudzy,  zamiast całą rzecz zignorować, wzięli ją na poważnie, obrazili się i odpowiedzieli atakiem. I wciąż odpowiadają. Kolejnymi wywodami, esejami, wywiadami zapełniają kolejne kolumny kolejnych wydań gazet i czasopism. I nie widać końca. W najnowszym Newsweeku całą serię tekstów w sprawie kończy artykuł o "niechlubnych" życiorysach w rodzinie posła Czarneckiego - czyli lewica uderza w prawicę jej bronią. Przy okazji niechcący promuje głupkowatą książkę, po którą nikt rozsądny nie sięga. 

Co najgorsze, redaktorzy tak skupili się na sobie, że zapomnieli o czytelnikach.

Bo co mnie ta pyskówka obchodzi? Co obchodzi przeciętnego czytelnika Polityki i Newsweeka? Panowie Lis i Baczyński, apeluję do was o rozsądek. Już wystarczy. Nie marnujcie kolumn. Od was czytelnicy Newsweeka i Polityki wymagają więcej. Choćby dystansu. Głównie ciekawych tekstów.

środa, 01 stycznia 2014

Kino europejskie w ubiegłym roku nie powalało, za to mainstreamowe kino amerykańskie mogło się podobać naprawdę wymagającym. Oto 15 moich ulubionych 2013 r.:

1. Życie Adeli rozdział 1 i 2

2. Wielki Liberace

3. Pokusa (The Paperboy)

4. Wyścig

5. Drogówka

6. Lovelace

7. The World's End

8. Broken

9. Tylko Bóg wybacza

10. Poradnik pozytywnego myślenia

11. Uciekinier

12. Blue Jasmine

13. Django

14. Polowanie

15. Spring Breakers 

środa, 09 października 2013

Wizualnie i dramaturgicznie ten film naprawdę zapiera dech w piersi. Ale może tylko w kinach 3D. Pytanie, czy to wystarcza, by film uznać za wybitny? Jestem ciekaw, co pozostaje z niego na małym ekranie 2D?
Brakuje chyba samych postaci: ich pogłębienia, bliższego poznania, dialogów poza zdawkowymi żartami czy informacji o stracie dziecka. Przez to trudno chyba przejąć się poważnie losem bohaterów. Mocno przesadzone są też zachwyty nad rolą Sandry Bullock. Tak naprawdę chyba niewiele miała do grania.
Niektóre sceny wydają się też trochę absurdalne lub co najmniej  zbędne, jak np. nagłe "pojawienie się" Kowalskiego w kabinie głównej bohaterki, czy te tzw. symboliczne, w imię których poświęca się logikę akcji - np. bohaterka długo układa się w pozycję embrionalną, co ma symbolizować jej ponowne narodziny, gdy tymczasem jej towarzysz czeka na natychmiastową pomoc.
No ale dla niespotykanych dotąd w kinie obrazów katastrofy w kosmosie ten film zobaczyć warto.

wtorek, 01 października 2013

Fabuły jest tu tylko namiastka i w sumie jest zbędna. To raczej pretekst, by pokazać koncert w kinach 3D. I Metallica znów jest pierwsza. Koncert potwierdza, jak fenomenalnie umieją podtrzymywać zainteresowanie samymi sobą, że są zawsze o krok dalej przed innymi kapelami.
Koncert jest sam w sobie niezwykły, bo sprawia wrażenie podsumowania całej kariery muzycznej, w tym estradowej zespołu: mamy tu po przynajmniej jednym utworze z każdej płyty (brakuje chyba czegokolwiek z St. Anger, chyba muzycznej pomyłki Metalliki), a sama realizacja koncertu wydaje się zebraniem wszystkich poprzednich pomysłów zespołu na swoje koncerty, tylko pokazanych w nowej technologii. Jednak szczególnie sugestywnie brzmią zagrane na końcu, przy pustej sali, instrumentalne klasyki zespołu - Orion i The Call of Ktulu. Zespół daje w ten sposób do zrozumienia, że i tak najważniejsza jest sama muzyka, a wszystko zaczęło się wtedy, gdy kilku nieznanych nikomu gości zaczęło brzdąkać w garażu, o późniejszej sławie jedynie marząc.
Koncert, wciąż potężnie brzmiąca muzyka, tylko przypominają, że Metallica jest kwintesencją, alfą i omegą tzw. heavy metalu i osiągnęła w nim wszystko. Nie ma kogo gonić.
Pytanie, czy to nie jest przypadkiem zapowiedź pożegnania?

niedziela, 19 maja 2013

Jako film i jako widowisko, jako dramat i jako romans. Wolno się rozkręca, nie trzyma napięcia, rozłazi się. Momentami razi sztucznością, kiczem i teatralnością. Zawodzą, bo drażnią sceny typowe dla Luhrmanna, te z założenia najbardziej efektowne. A szkoda: bo historia ciekawa, ważne przesłanie, a wszystko naprawdę porządnie zagrane. DiCaprio oczywiście błyszczy najbardziej.

 
1 , 2 , 3 , 4