Blog > Komentarze do wpisu

O nowym koncercie Metalliki w 3D

Fabuły jest tu tylko namiastka i w sumie jest zbędna. To raczej pretekst, by pokazać koncert w kinach 3D. I Metallica znów jest pierwsza. Koncert potwierdza, jak fenomenalnie umieją podtrzymywać zainteresowanie samymi sobą, że są zawsze o krok dalej przed innymi kapelami.
Koncert jest sam w sobie niezwykły, bo sprawia wrażenie podsumowania całej kariery muzycznej, w tym estradowej zespołu: mamy tu po przynajmniej jednym utworze z każdej płyty (brakuje chyba czegokolwiek z St. Anger, chyba muzycznej pomyłki Metalliki), a sama realizacja koncertu wydaje się zebraniem wszystkich poprzednich pomysłów zespołu na swoje koncerty, tylko pokazanych w nowej technologii. Jednak szczególnie sugestywnie brzmią zagrane na końcu, przy pustej sali, instrumentalne klasyki zespołu - Orion i The Call of Ktulu. Zespół daje w ten sposób do zrozumienia, że i tak najważniejsza jest sama muzyka, a wszystko zaczęło się wtedy, gdy kilku nieznanych nikomu gości zaczęło brzdąkać w garażu, o późniejszej sławie jedynie marząc.
Koncert, wciąż potężnie brzmiąca muzyka, tylko przypominają, że Metallica jest kwintesencją, alfą i omegą tzw. heavy metalu i osiągnęła w nim wszystko. Nie ma kogo gonić.
Pytanie, czy to nie jest przypadkiem zapowiedź pożegnania?

wtorek, 01 października 2013, peppes1

Polecane wpisy

  • Najlepsze filmy 2015

    moje typy z premier, które miały miejsce w polskich kinach w 2015 r.: 1. Ex Machina 2. Foxcatcher 3. Whiplash 4. Dzika droga 5. Zjazd absolwentów 6. Body/Ciało

  • o "Love"

    Są tu ładne "momenty", ładne ciała, a nawet dowcipne sceny. Ale poza tym banał goni banał, jest sentymentalnie, bywa tandetnie, a ostatecznie jest bardzo nudno.

  • o Snajperze Eastwooda

    Jak na biografię dosyć powierzchownie opowiada historię głownego bohatera. Jako film o zespole stresu pourazowego tylko ślizga się po temacie. Zostaje więc typo

  • Damage, Inc. (Live)

    Kolejna piosenka do posłuchania w wersji koncertowej http://me3.pl/track/3039

  • Do dwudziestu jeden razy sztuka...

    ...czyli Wielka Czwóreczka (i znajomi) po raz drugi . Wiem, że nie jestem całkiem normalny. I wiem, że oglądanie teoretycznie tego samego festiwalu po raz drugi